sobota, 30 marca 2013

Nigdy, nigdy, nigdy nie lubiłam Wielkanocy. Może głównym z powodów było to, że nikt u mnie w rodzinie nigdy tych świąt specjalnie nie obchodził, działo się co dziać się miało, pojadło się, popsikało z dziadkiem wodą i koniec.
Par w kościele też nigdy nie lubiłam bo sama nigdy nie miałam z kim iść. Zresztą, nawet bym nie chciała, nie na takim etapie, jednak miło by było gdybym miała z kim.
A teraz co ? Wielkie sprzątanie od samego rana, kościół, spowiedź, koszyczek, kolejki na myjniach, w sklepach...Mam ochotę uciec z tego świata do miejsca gdzie jest cicho, myśli nie przeszkadzają mi w zwykłych czynnościach, a łzy zwyczajnie nie płyną.
Wracam do ciasta i liczę, że doda mi jutro milion kg.

poprzytulałabym takie stworzonka ;)




1 komentarz: