niedziela, 10 marca 2013

jak zwykle miałam taaaakie wielkie plany, ale jak już rozsiadłam się na kanapie to bardzo ciężko jest mi się z niej ruszyć. niemiecki wciąż i wciąż mnie męczy...pomyśleć, że kiedyś zupełnie nie sprawiał mi problemów. nie lubię nauki na pamięć, a z moją prowadzącą zajęcia można coś zaliczyć tylko w taki sposób. znam słówka, zwroty, ale nie, nie znasz dokładnie zdania po zdaniu to klops. i takim oto sposobem niegdyś uwielbiany przeze mnie niemiecki co semestr kończy się warunkiem. ale przynajmniej wiem, za czyje pieniądze uczelnia tak się rozrasta i od trzech lat nieustannie remontuje ;)
całe szczęście, że wybrałam politechnikę. miałam przeczucie, że pomimo mojego zupełnie nieścisłego umysłu jakoś dam sobie rady. i tak jest, nie narzekam :) o ile zajęcia z zarządzania bynajmniej mnie nie interesują to przedmioty na politechnice zdobyły ten zaszczyt i uczę się o nich na wykładach :D
nie mam żadnych nowych zdjęć pomimo tego, że pogoda w ubiegłym tygodniu sprzyjała wszelkim aktywnościom ruchowym i nie. ale grafika google jest jak zwykle niezastąpiona ;)

ale bym zjadła !
 
moje kochanie wraca z pracy i kolejny odcinek Spartacusa ;)

niedzielo trwaj wiecznie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz